Ostatni tydzień – start!

Czas w lesie leci niesłychanie szybko i już niestety wchodzimy w ostatni tydzień obozu. Drużyny mają się świetnie i każdy żyje swoim tempem. Mamy już za sobą wędrówki, chatki, mnóstwo zajęć, wiele przygotowanych posiłków i naprawdę dużo przygód. Jak wrócimy do domów to na pewno będziemy mieli co opowiadać.

Ale to jeszcze nie koniec!
Ostatni tydzień może nam przynieść wiele nowego. Liczymy na świeże, wymagające wyzwania i niezapomniane chwile spędzone na obozie. Póki co możemy śmiało powiedzieć, że jest nam tu naprawdę dobrze. Drużyny mają przygotowane jeszcze sporo ciekawych aktywności, które na pewno nie pozwolą nam się nudzić.
Jak wrócimy do domu to będziemy naładowani na cały następny rok!

Update od starszych dziewczyn 40

W ostatnich dniach przeniosłyśmy się Częstochowy prosto do Szczecinka, a potem jeszcze dalej, nocnym pociągiem. Na jurze, jako lud „Cealuminterra”, który spadł z chmur, poszukiwałyśmy powrotu do naszego podniebnego domu. Jednak porzuciłyśmy tę ścieżkę, na rzecz poszukiwania nowego domu na ziemi. Zbliżając się do obozu, tworzymy nowe zasady i role w grupie, zagłębiamy się w siebie i poznajemy się lepiej nawzajem, aby odnaleźć się w ziemskiej rzeczywistości. Odkrywamy tutejsze zwyczaje i nowe miejsca. Nasze stroje obrzędowe także zostały przerobione, aby zawierały w sobie element ziemski.
Jako środek transportu wybrałyśmy kajaki. Nogi i plecy odpoczęły po wędrówce, do poruszania się używałyśmy siły naszych rąk. Przez dwa dni spływałyśmy z miejscowości Czaplinek, przez Jezioro Drawsko, rzekę Drawę, Jezioro Krosino i ponownie rzeką Drawą. Towarzyszyły nam młode kaczki i łabędzie, orzeł doglądał nas z nieba, zielone gęste lasy i czysta, przejrzysta woda zachwycały podczas całego spływu. Zmęczone i zadowolone dotarłyśmy do Złocieńca. Poznałyśmy kawałek pięknej ziemi, co skłania nas do pozostania tu na ziemi. Teraz wędrujemy do obozu, gdzie żyje wiele ludzi, którzy tak jak my, mają duże powiązanie z niebem. Ten wspólny element motywuje nas do dalszej wędrówki.

Misia

Wędrówki i inne aktywności

Jak wspominaliśmy w ostatnim wpisie, prawie wszystkie drużyny w pełni zwarte i gotowe wyruszyły na swoje wędrówki by we własnym gronie przeżyć jedyną w swoim rodzaju przygodę. Każda drużyna zadbała jednak o sporą dawkę puszczaństwa. ZUPA dzielnie wędrowała i spała pod samodzielnie rozłożonymi namiotami, zuchy z 40wgz na wędrówkach zrobiły wybitnie dobry makaron z sosem pieczarkowym, a 40wdhek za wyzwanie wędrówkowe postawiły sobie zdobycie Leśnego Wampum. Lotna zaszyła się w lesie i stworzyła swoją własną przygodę RPG. Dziewczyny z Nike były tak dumne ze swojej wędrówki, że do obozu weszły ze śpiewem na ustach, a tuż potem wskoczyły do jeziora. Za to chłopaki z 40wdhy zwiedzali opuszczone miasteczko Kłomino, a 155wdsha Kuźnia zawędrowała aż nad samo morze, by tam spędzić klimatyczną i pełną wrażeń noc na plaży. W tym czasie nie nudzili się także Strażnicy Atlantydy, którzy na swoją wędrówkę wyruszą w piątek. Całą gromadą przejęli dowodzenie w pustej kuchni i wspólnie stworzyli jeden z pyszniejszych obiadów obozowych. Wisienką na torcie były wędrówki naszej kadry cywilnej, która na jeden dzień przeobraziła się w piracką załogę i wyruszyła na poważny rejs swoim katamaranem.

Tak naprawdę trochę trudno byłoby opowiedzieć dokładną relację z wędrówek drużyn, ponieważ każda z nich przeżywała je na swój własny sposób. Każda drużyna wypracowała tam swój własny klimat, atmosferę współpracy i braterstwa, którą trudno uchwycić w słowa. Jednak możecie nam wierzyć, że uśmiechy na ich twarzach po powrocie mówią jedno – podobało im się!

Starsze chłopaki 40

W tym roku drużyna starszych chłopaków ze szczepu 40WDHiZ wyruszyła na rowerową podróż!
Drużynę prowadzi Hubert wraz z przybocznym Miłoszem i ostatnio stali się zapalonymi rowerzystami. Relację ze swojej obozowej wycieczki prowadzą na: facebook.com/40WDSHy . Tutaj zamieszczamy tylko trochę zdjęć z ich wyjazdu!
Kilka słów o ich wycieczce. Przejechali 690km w 9 dni i zwiedzali Gdańsk i Europejskie Centrum Solidarności.
Naprawdę wygląda na to, że przeżywają świetną przygodę.

Różności obozowe

Gdy tylko spojrzycie na dołączone do tego postu zdjęcia, z pewnością stwierdzicie, że w lesie nie ma miejsca na nudę. Ostatnie dni przyniosły nam wiele wrażeń, emocji i wspomnień. Humoru nie zdołała popsuć nam nawet ulewa, która zamieniła część naszych namiotów w rwące rzeki. Wodę musieliśmy wybierać szpadlem…. ale daliśmy radę. Takie historie to przecież część naszej przygody!

Poza tym wszystkie drużyny spędzają czas aktywnie, na przykład pojedynkując się w archery taga, budując samoloty, chodząc po linie, korzystając z jeziora, organizując chatki, budując szałasy czy broniąc swój podobóz przed straszliwymi błotorożcami. Wszystkie te aktywności okraszone są porcją słońca i śmiechem rozlegającym się z każdego podobozu. Jednym słowem – najlepiej!

To, co szczególnie zaskakujące to fakt, że na obozie nie nudzi się nawet nasza kadra cywilna. W silnej ekipie zaprojektowali, a następnie zbudowali nie ponton, nie tratwę… ale katamaran. Nie ukrywamy – jesteśmy pod wrażeniem, więc dołączamy Wam kilka zdjęć z ich pierwszej wyprawy morskiej.

Najbliższe dni będą dla większości z nas krokiem w nieznane. Każda drużyna już za chwilę wyrusza na wędrówki, podczas których odkryje nowe miejsca i zmierzy się z zupełnie nowymi wyzwaniami. Kilkanaście kilometrów z plecakiem? Brzmi jak cel! Czy będzie trudno? Może. Czy to idealna okazja do zacieśniania relacji i naturalnej nauki współpracy? Z pewnością. Bez wątpienia każdy harcerz, harcerka, zuch i zuchenka wyniosą z tego doświadczenia wiele satysfakcji.

Na dziś już kończymy, żeby jeszcze skorzystać z dnia, a wy spodziewajcie się od nas kolejnej relacji już wkrótce!